Neon White

Studio Annapurna Interactive nie próżnuje – w ostatnich miesiącach wydali Solar Ash, A Memoir Blue oraz Stray. Wszystkie zostały ciepło przyjęte zarówno przez krytyków jak i przez społeczność graczy. W tym samym roku dostaliśmy też Neon White – jedną z najwyżej ocenianych produkcji od tego wydawcy, która nie uzyskała tak dużego rozgłosu jak inne tytuły studia. A szkoda, bo jest to naprawdę dobry kawał platformowego FPSa z elementami… karcianki oraz visual novelki.


“Who deserves a place in Heaven?”

Wcielamy się w tytułowego White’a – jednego z grzeszników (zwanymi także Neonami), który za życia wykonywał zawód płatnego zabójcy. Po śmierci dostał szansę na odkupienie win i wstąpienie do nieba. Musi “tylko” wygrać coroczne, boskie zawody. Zasady tego 10-dniowego turnieju są proste – ten, kto zabije jak największą liczbę demonów, zostanie ułaskawiony przez samego Boga.

Naszemu protagoniście łatwo nie jest, albowiem wchodząc do świata martwych, doznał amnezji i nie pamięta praktycznie nic co robił za życia. Nie pomaga w tym wszystkim to, iż w zawodach biorą udział przyjaciele z jego dawnej pracy – Red, Violet, Yellow – którzy znają go lepiej niż teraz on sam siebie. White będzie musiał poznać swoją przeszłość, by dowiedzieć się kim tak naprawdę jest, a przy okazji wywęszyć spisek, który może zagrozić całym niebiosom.

Całą fabułę poznajemy w formacie znanym z visual noveli, dlatego nikogo nie powinno dziwić, że scenarzysta zadbał o sporo rozmów pomiędzy postaciami. Niekiedy wręcz jesteśmy zalewani ścianami tekstu. Dodatkowo, po każdym rozdziale dostajemy specjalny bilet, za pomocą którego możemy odblokować krótkie, humorystyczne mini-scenki (m.in. wyjście na plażę czy seans Matriksa w kinie, do spółki ze swym anielskim zleceniodawcą). Niestety ta rozbudowana warstwa fabularna, która powinna być przecież zaletą gry, jest w pewnym sensie minusem. Winy szukać trzeba przede wszystkim w słabo napisanych dialogach. W całej grze znajduje się tylko parę ciekawych rozmów, które warto przeczytać. Reszta to bezsensowne pogawędki, które nie mają żadnego znaczenia.

Jakby tego było mało, twórcy postanowili dodać do prawie każdej linii dialogowej jakiś nieśmieszny żart. Humor jest tak słaby, że z powodu zażenowania czasami przewijałam cutscenki. Przez to gracz nie tylko zniechęca się do dalszego poznawania historii, ale także nie poczuje żadnej inklinacji z przedstawionymi nam bohaterami (którzy i tak nie są jakoś dobrze napisani). Owe żarciki psują też rozwój relacji głównego bohatera z innymi neonami. A wielka szkoda, bo sama opowieść, choć nie należy do najoryginalniejszych, miała większy potencjał. Twórcy skupili się bardziej na gameplayu niż warstwie fabularnej. Cała historię można równie dobrze przewinąć. Nic nie stracicie.



Czas na najsmaczniejszą część uczty – gameplay. Neon White to dzikie połączenie pierwszoosobowej strzelanki z platformówką. Tytuł wymaga od nas jednej rzeczy – w każdym poziomie musimy zabić wszystkich oponentów w jak najszybszym czasie. Produkcja rewelacyjnie sprawdza naszą celność, zręczność, precyzję i refleks. Początkowo można tego nie zauważyć, gdyż pierwsze misje są łatwe i relaksujące. Z czasem jednak będziemy musieliśmy zmierzyć się z coraz to potężniejszymi przeciwnikami, dostawać do dyspozycji trudniejsze do opanowania bronie oraz wykazać się zręcznością, pokonując niełatwe etapy platformowe.

Twórcy zadbali o to, by gracz nie nudził się ani sekundkę. Protagonista będzie miał do czynienia z wieloma broniami, a każda z nich ma inne umiejętności, które pomogą nam szybciej dotrzeć do mety. Naszymi narzędziami do mordowania demonów nie będą same bronie palne, a… karty (zwane SoulCardami), których możemy używać niczym prawdziwe gnaty. SC wykorzystać można na dwa sposoby: strzelając do wrogów normalnymi pociskami (nie ma nieskończoności amunicji, więc gdy naboje się skończą, karta przepadnie), klikając lewy przycisk myszy, lub możemy za pomocą prawego przycisku użyć specjalnych zdolności Soulcarda. I takie Wzniesienie (karabin) pozwala stworzyć dodatkowe wybicie, Boski Pęd (sztucer) daje długiego dasha, a Dominium (granatnik) wytwarza linkę pozwalającą szybko dostać się do danego miejsca, lub przyczepić się do wroga, automatycznie go zabijając. To tylko przykłady – kart jest wiele, co znaczy też, iż jest dużo sposobów na skończenie etapu.

No właśnie, warto ogrywać te same poziomy wiele razy. Na (prawie) każdym etapie znajduje się znajdźka w postaci prezentu. Niby można pomyśleć ,,Eeeee, znowu te głupie znajdźki, które nic nie dają…”, ale tym razem jest inaczej – sekreciki te pozwalają nie tylko dostać dodatkowe aktywności poboczne (misje, dialogi czy nawet wspomnienia, które pomogą nam w pełni zrozumieć warstwę fabularną), lecz także dają szansę poznać prawdziwe zakończenie gry. Jestem też pewna, że będziecie powtarzać poziomy nie tylko dla prezentów, ale po prostu, by mieć lepszy czas. Choć nie lubię speedrunować w grach, tutaj było to przyjemnością. Warto wspomnieć, iż jeśli chcecie uzyskać postęp w fabule, niekiedy trzeba zdobyć w danych etapach bardzo dobry wynik.



Trzeba obowiązkowo pochwalić twórców za projekt poziomów. Neon White, by mi się znudził, gdyby nie świetne, różnorodne etapy. Gracz będzie miał do czynienia z pięknymi, kreatywnymi lokacjami, które często idealnie współgrają z naszą talią kart. Do tego każda mapa ma w sobie ukryte skróty, które pozwolą nam przejść dany etap jeszcze szybciej. Z każdym rozdziałem rosną większe oczekiwania wobec nas. Z czasem pożegnamy się z krótkimi, przyjemnymi lokacjami, a dostaniemy długie, niekiedy hardcore’owe poziomy wymagające mądrego wykorzystywania Soulcardów czy zabijania oponentów w locie.

Neon White może zdecydowanie poszczycić się oryginalnym stylem artystycznym ograniczającym paletę barw (w grze dominuje przede wszystkim kolor biały), który pomaga graczowi podczas rozgrywki – możemy z daleka dostrzec, co czyha na nas w danym etapie i wcześniej zaplanować kolejny krok. Takiego stylu oprawy mogliśmy już doświadczyć w chociażby dylogii Mirror’s Edge czy polskiego SUPERHOT.

Plusem także jest ścieżka dźwiękowa stworzona przez Machine Girl – dość popularnego zespołu zajmującego się muzyką elektroniczną. Choć kapela wydała wcześniej kilka albumów, to nigdy wcześniej nie tworzyli soundtracku do gry. Neon White to ich debiut w tej dziedzinie kultury. I nie rozczarowali graczy – każdy ich utwór idealnie pasuje do danej lokacji, przy okazji wpadając w ucho.


Neon White to bardzo dobra gra, która wciągnie was nawet na 20 godzin. Szkoda tylko, że tej pozycji nie mogę polecić wszystkim. Jeśli jesteś fanem produkcji, w których fabuła odgrywa ważną rolę to możesz się ostro rozczarować – dialogi są słabo napisane, a sama opowieść nie jest w żaden sposób odkrywcza.

Jednak jeśli poszukujesz soczystej rozgrywki, dzięki której będziesz mógł chociaż przez chwilę uciec od problemów prawdziwego świata, to mam dla Ciebie rewelacyjną wiadomość – debiut Angel Matrix oczaruje Cię swoim świetnym oraz oryginalnym gameplayem.

Dla mnie to nie tylko produkcja warta zagrania, lecz także jeden z najlepszych tytułów 2022 roku.

 

4.7 3 votes
Oceń Wpis
Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Intrygująca pozycja, w którą nigdy nie zagram.
Ale miło było poczytać o grze, o której nigdy wcześniej nie słyszałem.

Pozdrawiam!

Last edited 25 dni temu by Grifter
1
0
Napisz co myślisz, zostaw komentarz.x