Tony Hawk’s Pro Skater 3 + 4
Zasiadając do ogrywania Tony Hawk’s Pro Skater 3 + 4 nie spodziewałem się, że tytuł ten da mi aż tak wiele do myślenia na temat aktualnego stanu branży gier. Wiem, brzmi to bardzo dziwnie – w końcu mamy do czynienia z grą zręcznościową o jeździe na deskorolce, prawda? Jednak to właśnie ten tytuł, nieco niespodziewanie, wyrasta na koronny argument w dyskusji spod znaku „kiedyś to było”.
Choć będę się bardzo starać, zastrzegam na wstępie – to nie będzie klasyczna recenzja. Na co dzień wyznaję zasadę, żeby starać się nie mieszać do recenzji czynników zewnętrznych dotyczących powstawania danej gry, bo nie powinno mieć to na ogół jakiegokolwiek znaczenia. W niniejszym przypadku nie da się jednak po prostu o takich kwestiach nie wspomnieć.
Wizje z Drugiej Ręki
Remake’i części pierwszej oraz drugiej serii przygotowało pięć lat temu studio Vicarious Visions, odpowiedzialne między innymi za Crash Bandicoot N. Sane Trilogy. Zbudowane w całości od nowa gry (z dodanymi kilkoma elementami rozgrywki z późniejszych odsłon) zostały przyjęte dość ciepło, dlatego w ramach podziękowania studio zostało wcielone w struktury Blizzarda, zajmując się klepaniem Diablo. Wydawać by się mogło, że nadzieja na dalsze remake’owanie zgasła, jednak tak się nie stało – w marcu zapowiedziano remake części trzeciej i czwartej, a w pocie czoła pracowali nad nimi nowi twórcy, czyli Iron Galaxy Studios. Znani są między innymi z portów PC Batman: Arkham Origins, Arkham Knight czy The Last of Us Part I, ale też Uncharted 4 czy wspomnianej trylogii Crasha. Można by więc mówić o umiarkowanym optymizmie, prawda?
Pewne wątpliwości mogły nasuwać działania Activision, które nie zgodziło się na pierwotne plany Vicarious Visions, by w jednym pakiecie remake’ów umieścić wszystkie cztery odsłony, ponieważ byłoby to „zbyt ambitne”. Ostatecznie jednak Acti zmieniło zdanie, zlecając powstanie nowej gry… w rzekomo zawrotnie krótkim czasie (18 miesięcy). Główny projektant poziomów remake’u został natomiast zwolniony w lutym, choć nie żywi urazy do byłego pracodawcy i jest dumny z tego, co zdążył zrobić. Jak więc ostatecznie ma się sprawa z tym nowym Tonym Hawkiem? Otóż nie jest to takie proste. Odbiór gry będzie zależał w sporej części od tego, czy jesteście fanami serii z tych nowych (to znaczy zainteresowaliście się nią przy okazji poprzedniego remake’a lub macie mgliste wspomnienia odnośnie do przeszłości serii) czy z tych hardkorów, którzy znają ją od przeszło dwudziesetu lat (PS. Kelly Slater’s Pro Surfer na zawsze w moim serduszku).
DLC
Tak na dobrą sprawę mógłbym, w sporej części, odesłać Was do recenzji THPS1+2 autorstwa Toma. Byłaby to dość zgrabna metafora tego, jakie podejście przyświecało powstawaniu niniejszego tytułu. Mając w sumie podstawy w postaci odsłony 1+2, Iron Galaxy nie robiło sobie pod górkę i właściwie stworzyło nową grę tak bliską poprzedniczki, że można by się zastanawiać nad tym, czy bardziej na miejscu nie byłoby wydanie nowej zawartości jako dodatku do tejże. System trików opiera się na modelu znanym z THPS 1+2 z dodatkiem kilku nowych technik. Tak nowicjusze, jak i weterani serii będą zadowoleni z samej rozgrywki. To wciąż jedna z gier spod znaku „easy to learn, hard to master” – podstawowe ruchy są łatwe do opanowania, ale łączenie ich w combosy wymaga precyzji i wyczucia rytmu. Sterowanie jest responsywne, animacje postaci i otoczenia – płynne. Osiąganie wysokich wyników wymaga nie tylko znajomości poziomów, ale i dobrej orientacji przestrzennej oraz refleksu. Za wykonywanie zdobywamy punkty oraz wirtualne pieniądze (porozrzucane również na poszczególnych poziomach). Kupujemy za nie nowy sprzęt, akcesoria i dodatki w sklepie.
THPS 3+4 oferuje kilka trybów zabawy. Otrzymujemy przede wszystkim dwie „kampanie” podzielone na poszczególne poziomy. W każdym z nich (w ramach 2-minutowych sesji, opcje gry pozwalają ten czas wydłużyć do maksymalnie godziny) otrzymujemy szereg celów do zrealizowania. Nie chodzi wyłącznie o atak na wynik (rozbite na poziomy high, pro i sick), ale również nieco bardziej „pokręcone” zadania, jak łapanie złodziei, podrzucenie mężczyźnie siekiery (ekhm…) czy zasypanie kogoś śniegiem. Realizując minimalną ich liczbę, odblokujemy kolejne etapy. Możemy również poszukiwać specjalnych przedmiotów, które dadzą nam dostęp do jakiegoś dodatkowego kawałka mapy. Każdy poziom posiada dziesięć celów podstawowych oraz pięć celów „pro” do odblokowania, nikt więc na nudę narzekać nie będzie.
Mamy również dostęp do szybkich sesji gry, multiplayera oraz trybu Create-a-Park. Ten ostatni pozwala tworzyć pełnoprawne poziomy z własnymi zadaniami. Wszystkie elementy budowlane są dostępne od początku, co pozwala natychmiast przejść do projektowania własnego skateparku bez konieczności ich odblokowywania. Nowością jest możliwość tworzenia niestandardowych celów oraz rozmieszczania NPC-ów w ramach własnych poziomów. Znacząco zwiększa to potencjał tego trybu, nie mówiąc już o pomysłowości graczy, którzy mogą się tutaj kreatywnie wyżyć. Możecie dorwać się między innymi do ogrywania poziomów z szynami zawieszonymi w powietrzu, co odrobinę niechcący przywołało w mojej pamięci Sonic Frontiers. Wspomniany multiplayer obsługuje rozgrywkę międzyplatformową i zachowuje znany z THPS1+2 styl rozgrywki. Najciekawszym dodatkiem jest nowy tryb HAWK. Polega on na tym, że każdy z graczy ukrywa litery nazwiska naszego tytułowego deskorolkarza w wybranych miejscach poziomu, a następnie wszyscy muszą odnaleźć litery innych w ograniczonym czasie. To świeży i sprytnie zaprojektowany wariant zabawy, który skutecznie zachęca do dokładnej eksploracji map i wykorzystywania ich zakamarków w nieoczywisty sposób.
Oprawa audiowizualna prezentuje się przyzwoicie, choć gra nie będzie raczej zapamiętana z jakiejś oszałamiająco pięknej grafiki. THPS3+4 działa płynnie (a w takiej produkcji to kwestia przecież kluczowa), jest kolorowo, a poziomy są dość bogate w szczegóły. W grze występują znani z poprzednich części skaterzy oraz reprezentanci młodego pokolenia, chociaż pewne decyzje – jak na przykład konieczność odblokowania Bama Margery – mogą budzić lekkie zdziwienie (ważne jednak, że w ogóle w grze jest). Jest również dostępnych kilka postaci specjalnych, które mogą wzbudzić uśmiech na twarzy. Kto w końcu nie chciałby pojeździć Michelangelem z Wojowniczych Żółwi Ninja albo Doomslayerem (każdy z własnym trikiem specjalnym), dokupując mu dodatkowo za wirtualną gotówkę efekt smugi ognia ciągnącej się za deską? Trzeba tylko pamiętać, że tę drugą postać otrzymamy, jeśli wysupłamy nieco prawdziwego już grosza na droższą edycję gry.
Nieco rozczarowujące może być to, że – w przeciwieństwie do THPS1+2 – poczyniono krok wstecz jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową. W tamtej grze pojawiła się znakomita większość oryginalnych utworów; w THPS3+4 to właśnie nowe kawałki stanowią zatrważającą większość OST, a stare zostały mocno przetrzebione. Osobiście nie wadziło mi to specjalnie, ponieważ nowe utwory dość dobrze wpasowują się w klimat gry – zresztą nad soundtrackiem czuwał sam Tony Hawk. Mimo wszystko szkoda, że nie postarano się jednak zachować większej części tytułów (szczególnie w przypadku odsłony czwartej).
Wiem, że może brzmi to wszystko nieco płasko, ale… tak jak wspomniałem na wstępie, trudno jest o lepsze scharakteryzowanie rozgrywki w grze, która w zasadzie mogłaby sprawdzić się jako map pack z kilkoma nowymi funkcjami do THPS1+2. Gra daje naprawdę sporo frajdy, a jeżdżenie na desce i wykonywanie zadań wciąż jest bardzo przyjemne, ale nie robi to już takiego efektu „wow” jak za ostatnim razem.
Make your own kind of music…Jak wspomniałem w tekście, z ponad pięćdziesięciu oryginalnych utworów, które dostępne były w trzeciej oraz czwartej części, ostała się ledwie dziesiątka. Adolescents – Amoeba Ubytki zostały co prawda uzupełnione z głową – nie wrzucono do gry niczego, co odstawałoby od klimatu, w jaki celowali twórcy. Mimo wszystko szkoda, że nie pojeździmy już przy starym dobrym Blitzkrieg Bop. |
…i nie wróci więcej
Największym problemem nowej gry, który dał mi tak wiele do myślenia, jest podejście do remake’u części czwartej, czyli uczynienie sobie z niej rzeźni, a następnie pozszywanie niektórych kawałków i wtłoczenie w schemat remake’owania poprzednich trzech części. Może się to wydawać głupie czy wręcz małostkowe, ale to nie jest żadną miarą remake Tony Hawk’s Pro Skater 4. Jest to jakaś wariacja na temat pierwotnej gry, ale nazywanie tego remake’iem „czwórki” stanowi spore nadużycie. Nowym fanom serii nie będzie to zbytnio przeszkadzać – kampania poprowadzona jest według dotychczas znanego im schematu i wciąż jest bardzo grywalna, więc nie będą mieli zbytnio pojęcia, co jest tu nie tak. A jednak trochę jest.
Oryginalna gra stanowiła punkt zwrotny dla Neversoftu, który chciał wprowadzić coś nowego, namieszać nieco w znanej wszystkim formule. Słowem: nie miała być to kolejna iteracja tego samego pomysłu z nowym numerkiem na okładce, ale powiew świeżości, zaproponowanie jakichś zmian. Kampania gry, zamiast poziomów na czas, dawała graczowi kilka kolejnych map, które mógł dowolnie eksplorować i dopiero w nich wyszukiwać zadania do realizacji. Upstrzone było to krótkimi i nie do końca poważnymi scenkami przerywnikowymi, ale było jednak inne. Czwórka była prekursorem późniejszych odsłon serii, które szły w stronę bardziej otwartego świata (między innymi American Wasteland)
Remake całkowicie porzucił wszystkie te elementy, ujednolicając odsłonę na modłę 1-3. Jak tłumaczyło Iron Galaxy Studios – by zachować spójność wobec poprzedniczek. Argument teoretycznie sensowny, ale… dla kogoś, kto nie miał styczności z oryginałami albo podchodzi do całej serii dopiero teraz, to bezpieczne, wygodne rozwiązanie. Problem jednak w tym, że jeśli mówimy o remake’u THPS4, a nie tylko „czwórki jako dodatku do trójki”, to chyba gracze mieli prawo oczekiwać czegoś więcej niż tylko wariacji w formie poziomów na czas. Oryginalna „czwórka” była tą odsłoną, w której seria skręciła w nowym kierunku – bardziej otwarte mapy, brak limitu czasowego na poziom, zadania do aktywowania dopiero po ich znalezieniu. To wszystko miało znaczenie – zmieniało nie tylko tempo gry, ale i jej charakter. Był to tytuł zachęcający do eksploracji i eksperymentowania, a nie wyłącznie bycia szybkim. Remake THPS4 został jednak przycięty tak, by pasować do starej formuły, której oryginał może w pełni nie odrzucił, ale przecież mocno zmodyfikował!
Szybko, szybciej, THPS3+4
Niestety, choć dodano opcję wydłużenia czasu rozgrywki nawet do sześćdziesięciu minut na poziom, nie załatwia to sprawy. To nie brak zegara definiował „czwórkę”, ale sposób, w jaki gracz wchodził w interakcje z przestrzenią. Teraz mamy niby więcej czasu, ale mniej do roboty. Pomimo tego, iż część celów do zrealizowania jest „ukrytych”, to i tak trochę klasycznych zadań wyleciało bądź zostało przeformułowanych, czy to przez modyfikacje map, czy przez zmianę samej struktury rozgrywki. Z odnowionego THPS4 usunięto kilka klasycznych poziomów, zamiast nich dodając nowe, jak choćby opuszczony park wodny (zabrzmi to może nieco obrazoburczo, ale to jedna z lepszych map w grze, lepsza nawet i od starszych etapów) czy studio filmowe (które jest dość ciasne w porównaniu z innymi poziomami). Klasyczne levele, jak Alcatraz, Londyn czy Zoo, po przekształceniu ich w poziomy na czas dość mocno tracą (szczególnie wspomniane więzienie), gdy trzeba zasuwać po nich na wariata. Tak, zostały odświeżone, ale twórcy zapomnieli, co czyniło je wyjątkowymi.
Nieco niechcący THPS3+4 staje się metaforą problemu, z którym mierzy się dziś cała branża gier. Odświeżamy klasyki, ale bez zrozumienia, dlaczego były przełomowe. Wygodniej jest stworzyć coś „w duchu serii”, nawet jeśli oznacza to powtarzanie starej formy i rozgrywanie tych samych motywów na okrągło. Ugładzamy, usuwając rzeczy typu krew i tak dalej. Bo tak jest szybciej. Bo tak jest taniej. Bo tak jest mniej kontrowersyjnie. Bo nostalgia sprzeda wszystko. A przecież „czwórka” była właśnie próbą ucieczki od tej stagnacji. Remake wyciął ambicje Neversoftu. Czy to nadal ta sama gra? Formalnie może i tak. Ale duchowo – zdecydowanie nie. Najlepiej tę sytuację oddaje pewna analogia: wyobraźmy sobie, że ktoś postanawia zrobić remake GTA: Vice City, ale zamiast w pełni odtworzyć miasto wraz z misjami pobocznymi w absurdalnych klimatach lat 80. i swobodną eksploracją, tworzy grę złożoną z liniowych misji w stylu pierwszej Mafii. Da się? Oczywiście. Czy to świetny pomysł? Przecież właśnie ta wolność i te szalone poboczne aktywności czyniły GTA tym, czym było. Tak samo jest z THPS4. Można było ją „wcisnąć” w schemat, wpasować w resztę serii i odtworzyć w ładniejszej panierce, ale czy naprawdę warto było za to zapłacić cenę jej tożsamości?
W efekcie nowi gracze nigdy nie poznają THPS4 takiej, jaka była naprawdę. Dla nich będzie to po prostu „kolejna część serii”, niewiele różniąca się od poprzedniczek. Dla tych, którzy pokochali ją właśnie za to, że była inna – za to, że miała odwagę pokazać coś nowego – ten remake to zimny prysznic. Niby wszystko działa, niby bywa zabawnie i głośno, ale czegoś tu brakuje – czegoś, co czyniło THPS4 unikalnym doświadczeniem w stosunku do 1-3.
Ostatecznie gra otrzymuje cztery gwiazdki, bo jest to sprawnie przygotowany produkt, który dostarczy sporo zabawy wielbicielom jeżdżenia na deskorolce. Dla nowych fanów będzie to naprawdę przyjemny czas, w końcu dostajemy właściwie kolejną dawkę tego samego, co w THPS1+2, które było przecież świetnym tytułem. Dla starszych również, chociaż część z nich, zapewne jak ja, będzie marudzić na to, jak potraktowano „czwórkę”. Takie osoby mogą śmiało uciąć gwiazdkę z oceny końcowej. Chyba na faktyczne zmiany musimy poczekać do remake’ów Underground 1+2 oraz American Wasteland. Biorąc jednak pod uwagę remake THPS4, nie jestem pewien, czy Activision będzie chciało poświęcać na to czas i środki. Tak czy owak, jeśli przy poprzedniczce dobrze się bawiliście – mimo wszystko warto zagrać.














![Tony Hawk's Pro Skater 3+4 Tony Hawk's Pro Skater 3 + 4 [2]](https://cross-play.pl/wp-content/uploads/2025/07/tony-hawks-pro-skater-3-4-2025_07_13-09_56_06-copy.jpg)
![Tony Hawk's Pro Skater 3+4 Tony Hawk's Pro Skater 3 + 4 [3]](https://cross-play.pl/wp-content/uploads/2025/07/tony-hawks-pro-skater-3-4-2025_07_12-15_07_39-copy.jpg)
![Tony Hawk's Pro Skater 3+4 Tony Hawk's Pro Skater 3 + 4 [4]](https://cross-play.pl/wp-content/uploads/2025/07/tony-hawks-pro-skater-3-4-2025_07_13-12_55_48-copy.jpg)

