Beyond: Two Souls

Proza życia pisze najróżniejsze scenariusze. Motyw drogi, walka z własnymi słabościami, rozterki miłosne, rozczarowanie bliskimi. Epizodyczne chwile szczęścia ścierają się z samotnością i cierpieniem, a podejmowanie dorosłych decyzji nie zawsze jest proste i oczywiste. David Cage ponownie zaprasza nas do gatunkowej mieszanki dramatu, horroru i wybuchowego kina akcji, którą zdecydowanie lepiej się ogląda, niż stricte w nią gra. Pozostaje odpowiedzieć na podstawowe pytanie – czy wystarczy zatrudnić hollywoodzką elitę, by gra wideo odniosła sukces? Pozwolicie, że odpowiem od razu – nie wystarczy! Jednak Beyond: Two Souls radzi sobie z tym fantem całkiem nieźle, wystarczy dać mu szansę.


Trudna droga, niejasny cel

Ku niemiłej niespodziance lokalnego szeryfa, znaleziona przy drodze małomówna przybłęda okazuje się być nie tylko umorusaną dziewczynką, ale również śmiercionośną zagadką. Kolejne kadry tej opowieści – ściśle tajne badania w wojskowych laboratoriach oraz otwarcie portalu do innego wymiaru, przywołują słuszne skojarzenia ze znanym serialem Netfliksa. W mającej w tym roku dekadę, gamingowej iteracji tego motywu, Ellen Page (obecnie znana już jako Elliot Page) i Willem Defoe zapraszają nas do historii pełnej akcji, wzruszeń i egzystencjalnych rozterek. Wzloty mieszają się tu z upadkami, emocjonalne doznania z kooperacyjną eksploracją, zaś filmowa reżyseria góruje nad interaktywną otoczką.

Jodie Holmes nie jest zwyczajną dziewczyną. Nigdy takową nie była. Paranormalna moc towarzyszy jej od urodzenia, czego przerażeni rodzice oraz bezlitośni rówieśnicy nigdy nie akceptowali. Duchowy byt – Aiden, który magiczną linką przywiązany jest na stałe do życia bohaterki, sprawia jej tyle samo przykrości i kłopotów, co radości z odkrywania nadnaturalnych możliwości. Jest również jedyną szansą na pokonanie potworności, o których ścigających się w międzynarodowym wyścigu zbrojeń naukowcy, nie są świadomi. Opowiedziana historia zawiera w sobie sporo elementów science-fiction i jako jedna ze składowych, jest największą zaletą produkcji. Obiekcje można mieć zaś do formy jej podania, gdyż przygody nierozerwalnej pary, domyślnie są nam prezentowane niechronologicznie.


Nieliniowe przedstawienie wydarzeń ma swój niewątpliwy urok i już na starcie sadzi w głowie widza ziarno niepewności. Kontrastując obraz małej dziewczynki, próbującej walczyć z demonami w swojej głowie, z dorosłą kobietą walczącą o życie i uciekającą przed obławą CIA, znaki zapytania mnożą się w naturalnym tempie. Co się stało po drodze? Czym zawiniła główna bohaterka, że w desperackich próbach ocalenia swojego życia, kładzie pokotem zastępy uzbrojonych grup uderzeniowych? Puzzle układane są wolno, a całość zaczyna pasować do siebie dopiero z czasem, gdy poznajemy kolejne strzępki poszarpanej historii.

Jakkolwiek ciekawy nie byłby to zabieg, niechronologiczne przedstawienie wydarzeń nie każdemu przypadnie do gustu. Przygoda Jodie rozłożona jest na okres 15 lat jej życia, więc na swój sposób trudno wczuć się w rolę i poczuć więź z bohaterką. Główną ofiarą rzucania po osi czasu jest warstwa immersyjna, a przy pierwszy przechodzeniu gry bardzo łatwo jest się pogubić w związkach przyczynowo-skutkowych. Raz zaliczamy hałaśliwą awanturę w skórze zbuntowanej nastolatki, innym razem rzucamy śnieżkami małą dziewczynką, by za chwilę wpleść w to romans dorosłej Jodie z kolegą z pracy. Następujące po sobie fragmenty z różnych rozdziałów życia dziewczyny, choć zazębiają się ze sobą nie najgorzej, jako całość robią ogólnie słabsze wrażenie od poprzedniej gry studia – Heavy Rain. Sęk w tym, że historia z Beyond nie jest gorszej jakości tworem per se. Dla wielu osób futurystyczny motyw otwarcia portalu do innego wymiaru, będzie znacznie ciekawszą alternatywą od rozwiązywania zagadki mordercy origami. I jako fabularna powieść o trudach bycia odmieńcem i podejmowaniu trudnych decyzji, spisuje się kapitalnie.

Ciekawostka

Twórcy ze studia Quantic Dream wysłuchali krytycznych głosów dużej części graczy odnośnie chronologii wydarzeń, dlatego nowsze wydania gry Beyond: Two Souls na komputery osobiste i konsole PlayStation 4, posiadają do wyboru dwa tryby opowiadania historii – oryginalny i chronologiczny.


Infraworld – druga strona życia

W skali mikro, wybrane epizody tej opowieści są wypolerowanymi brylantami, luźno wrzuconymi do fabularnego woreczka. Jednym z nich są preriowe przejażdżki konne, pozwalające poczuć klimat rodem z Red Dead Redemption. Urozmaicony aglomerat wrażeń przewiduje również nocną ucieczkę na motocyklu, intensywny trening sztuk walki oraz bycie świadkiem cudu narodzin. Lokalne ekstrema tej opowieści, okalane są mnogością kolizji z niematerialnymi bytami z innego wymiaru. Niestety niechronologiczna narracja powoduje, że historia często gubi tempo i rewelacyjnie zaakcentowane momenty życia Jodie, przeplatane są etapami banalnymi i bez fantazji. Zupełnie jak serial w którym jakość kolejnych odcinków dryfuje swobodnie torem sinusoidalnym. Nie są to jednak jakościowe przepaści, a nudniejsze fragmenty gry są z nawiązką nadrabiane przez te najlepsze. Ogólne wrażenie po poznaniu całości jest bardzo pozytywne.

Jeśli można powiedzieć, że jakaś gra Davida Cage’a za bardzo zbliżyła się do filmowej koegzystencji, to Beyond: Two Souls jest tej tezie zdecydowanie najbliższe. Bo o ile Heavy Rain czerpał z hollywoodzkich rozwiązań łopatami do śniegu, tak jego następca pada przed Fabryką Snów na kolana i rozkłada się krzyżem na ołtarzu uwielbienia. Niestety cierpi na tym interaktywna część produkcji, która z punktu widzenia gracza, jest równie ważna co ta narracyjna. Co prawda aktywności poboczne, jak oglądanie TV czy zabawę lalkami również tu znajdziemy, jednak w przeważającej części seansu nie ma na nie miejsca. Interakcja z otoczeniem została tu zawężona do minimum, co nawet dla fanów poprzednich dzieł studia, może być lekkim zgrzytem.


Solo czy duo

Rdzeń rozgrywki pozostał jednak ten sam. Ciągle chodzi tu o oglądanie interaktywnego filmu oraz czujnemu reagowaniu na pojawiające się sekwencje QTE. Największą nowością w tym zakresie, jest minimalizacja wyskakujących podpowiedzi typu X, R1, ->, na rzecz chwilowego spowolnienia czasu oraz instynktowemu wyznaczeniu kierunku reakcji. Można się przy tym nieźle zdziwić, gdyż ruch postaci nie zawsze jest jednoznaczny, a część tych sekwencji jest mocno nieczytelnych. Ogromną robotę robi tu również oprawa audiowizualna, która skutecznie pozwala zapomnieć o pomniejszych mankamentach gameplayowych. Popis aktorski pary Page-Defoe uchwycony przy wykorzystaniu technologi motion capture, to malutka perełka w koronie tej produkcji, jakiej nie uświadczycie w innych propozycjach francuskiego studia. Przełożenie tego na język obrazu imponuje polotem i momentami aż trudno uwierzyć, że to ciągle siódma generacja konsol.

Beyond: Two Souls jest pierwszą grą studia Quantic Dream, którą możemy przejść w dwie osoby na jednej kanapie, korzystając z zaproponowanego trybu Duo. Zasada jest prosta. Wspólny seans dzielimy na dwie postaci – jeden gracz wciela się w Jodie, zaś drugi w Aidena. Większość epizodów wymaga przeskakiwania od jednej postaci do drugiej, więc żaden z uczestników zabawy nie powinien czuć się pokrzywdzony. W teorii, bo często to żeńska połowa tego związku ma więcej do powiedzenia. Jeśli natomiast ktoś jest samotnym łowcą trofeów, to czeka go wymagana do zdobycia platyny, zabawa na dwa pady. Osobiście nie jestem fanem tego rozwiązania, ale doceniam chęć urozmaicenia portfolio twórców.


Dwie Dusze są przede wszystkim fantastycznie opowiedzianą historią. Hollywoodzcy aktorzy spisali się na medal, najwyższej klasy soundtrack pięknie ubogacił obraz, zaś koordynujący całość David Cage spiął całość z typowym dla siebie, wizjonerskim sznytem. Gra która nie jest tak odklejona fabularnie jak Fahrenheit, ani nie szarga emocjami jak Heavy Rain, jest największym w dotychczasowej działalności studia Quantic Dream pokłonem w stronę kina. Jeśli komuś to odpowiada – może brać w ciemno. To ciągle jedna z najlepiej opowiedzianych historii, jakie znajdziecie na konsoli PlayStation 3. 

Beyond: Two Souls | Recenzja | Cross-Play

Ku pamięci Normanda Corbeila (1956-2013) – wspaniałego kanadyjskiego kompozytora, twórcy ścieżek dźwiękowych do gier studia Quantic Dream – Indigo Prophecy (2005), Heavy Rain (2010) oraz Beyond: Two Souls (2013).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *