Commodore Amiga: Nieoficjalne kompendium – recenzja książki
Nie ulega wątpliwości, że Amiga zapisała się złotymi zgłoskami w historii zarówno komputerów, jak i elektronicznej rozgrywki w ogóle, czego dowodem jest masa dobrych gier i wciąż żywa demoscena. Gamebook ponownie uraczył nas publikacją na wysokim poziomie, wydając istny książkowy wehikuł czasu, zatytułowany Commodore Amiga: Nieoficjalne kompendium. Przeczytawszy całość od deski do deski, mogę z czystym sumieniem rzec: warto! Ale po kolei…
Commodore Amiga: Nieoficjalne kompendium to niecałe 600 stron wspomnień, anegdot, ciekawostek i opisów autorstwa ludzi związanych z tytułowym komputerem: twórców sprzętu, oprogramowania i gier, a także dziennikarzy growych. Poczytamy przede wszystkim o grach i programach, ale też o historii powstania tego kultowego sprzętu. Dodatkowo znalazła się tutaj garść artykułów poświęconych poszczególnym studiom i wydawnictwom oraz wywiady. Całości dopełniają rozdziały poświęcone demoscenie i niewydanym produkcjom, a także obszerny dział wypełniony polskimi grami. A wszystko to w twardej oprawie i na wysokiej jakości papierze, dzięki któremu możemy podziwiać zawarte tu grafiki piksel po pikselu.
Amiga, Amisia, Amisiuniunia
Wydawnictwo Gamebook przyzwyczaiło nas do wysokiej jakości pozycji w swoim portfolio, jednakże Nieoficjalne kompendium zaskoczyło mnie miłym dodatkiem: specjalną obwolutą z odwzorowanymi podpisami twórców Amigi 1000, a także… odciskiem łapy psa Jaya Minera, „ojca Amigi”. Dlaczego akurat odcisk łapy psa? Ponieważ Miner przychodził do biura ze swoim psem właśnie, co miało pozytywnie wpływać na nastroje w firmie. Fajne!
Commodore Amiga: Nieoficjalne kompendium składa się przede wszystkim z krótkich anegdotek takich jak ta wyżej. Nie znajdziemy tutaj drobiazgowo opisanej historii powstania „Przyjaciółki”. Zamiast tego otrzymujemy niedługie wypowiedzi na temat poszczególnych aspektów Amigi i pracy nad nią – również kwestii technicznych. Kompendium nie zalewa nas jednak szczegółami pokroju pojemności dyskietek i jej porównania z parametrami, dajmy na to, płyt Blu-Ray. Tego typu detale są obecne, ale to wspomniane historie są dużo ciekawsze, jak na przykład ta, w której przedstawiciele konkurencyjnych firm z Doliny Krzemowej zaglądali do biura Commodore przez lornetki, a zobaczywszy na stołach joysticki, stwierdzali: „oni są niegroźni”. Takich smaczków jest tu na pęczki, ale z recenzenckiego obowiązku ostrzegam: kto szuka tutaj rozbudowanej, uporządkowanej i kompletnej genezy narodzin Amigi, rozczaruje się.

Sama „Amisia” zajmuje tu ledwie kilka stron. Lwią część książki poświęcono grom – zarówno stworzonym z myślą o Amidze, jak i tym przekonwertowanym na przykład z Atari. Commodore Amiga: Nieoficjalne kompendium opisuje ich ponad 200, a są to zarówno międzynarodowe klasyki (Cannon Fodder, Lemmings, Another World, Sid Meier’s Pirates!) jak i produkcje z kraju nad Wisłą (Franko, Teenagent, Skaut Kwatermaster). Znalazło się również miejsce na gry niewydane, a nawet na produkcje sprzed zaledwie kilku lat. Ponownie jednak: zamiast zasypywać czytelnika suchymi detalami pokroju roku produkcji i gatunku (choć te informacje są oczywiście obecne), na temat każdej gry przeczytamy wypowiedzi jednej, góra dwóch osób – głównie twórców, czasem też dziennikarzy. I to podejście zdaje egzamin, bo otrzymujemy jako taki ogląd na to, czym jest dana gra, i jak się ona ma do podobnych produkcji.
Ośmielę się jednak stwierdzić, że Commodore Amiga: Nieoficjalne kompendium opowiada o grach przede wszystkim za pomocą obrazów, nie tylko tekstu. Opis każdej gry zajmuje dwie strony i zawsze znajduje się na nich jeden duży zrzut ekranu z danej produkcji, dzięki czemu możemy popodziwiać kunszt artystyczny grafików z tamtych lat. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to sam dobór screenshotów, gdyż nie każdy obraz przedstawia rozgrywkę z danego tytułu, lecz na przykład fragment przerywnika filmowego.

Deluxe Paint i inne cuda
W kompendium znajdziemy również opisy programów użytkowych, takich jak Deluxe Paint czy X-Copy. Z początku wydało mi się to dziwne, ale moje wątpliwości szybko zostały rozwiane, a wspomnienia wielu osób dobitnie uświadomiły mi, jak rewolucyjne były to narzędzia w tamtym czasie. Czy kiedykolwiek wpadliście w zachwyt na widok przesuwanego obrazka w Paincie? Ja też nie. Commodore Amiga: Nieoficjalne kompendium pomogło mi uświadomić sobie wpływ „Przyjaciółki” na funkcjonalność współczesnych komputerów osobistych, nie tylko na same gry.
Kompendium można zasadniczo potraktować jako zbiór wspomnień ludzi, dla których „Amisia” była na pewnym etapie istotnym elementem życia. Mówi się o tym, że to „komputer z duszą”. Kompendium próbuje oddać, dlaczego to właśnie Amiga cieszy się tą opinią, a nie Atari czy ZX Spectrum, i wywiązuje się z tego zadania wzorowo. Ja sam na Amigę może parę razy w życiu jedynie spojrzałem, nie mówiąc o graniu czy korzystaniu na co dzień, a w trakcie lektury zapragnąłem ją mieć, mimo że to sprzęt z czasów, gdy po ziemi stąpały jeszcze mamuty. Innymi słowy, zacząłem tęsknić za czymś, czego nigdy nie miałem, i za to twórcom kompendium należą się brawa. Mogę sobie jedynie wyobrazić, jaką bombą nostalgii okaże się ta książka dla tych, którzy faktycznie mieli z Amigą do czynienia. A nie jestem pewien, czy za kilkadziesiąt lat będę z równie wielkim utęsknieniem wspominał mojego laptopa i PlayStation 5.

Aleja gwiazd
Wywiady z ludźmi odpowiedzialnymi za grafiki do gier stanowią fajny dodatek do tego festiwalu nostalgii, a na łamach kompendium znalazły się wypowiedzi takich osób, jak Tobias Richter (Alien Breed) czy Jim Sachs (Defender of the Crown 2). Szkoda tylko, że wszystkie pięć wywiadów posiada (z drobnymi wyjątkami) te same pytania, przez co wywiady te przypominają raczej rozbudowane kwestionariusze zamiast rozmów. Nie rozumiem też, czemu pełnoprawne wywiady dostali tylko graficy, skoro w procesie powstania kompendium wzięli udział projektanci gier, tacy jak Éric Chahi (Another World), Ron Gilbert (The Secret of Monkey Island) czy Brian Fargo (The Bard’s Tale).
Podobnie miło jest poczytać artykuły o poszczególnych studiach, takich jak DMA Design (Lemmings, późniejsze Rockstar North) czy Team17 (Worms). Nie wiadomo tylko, kto owe teksty napisał, co również jest dla mnie niezrozumiałe. Podobnie sprawa ma się z niektórymi polskimi grami – część posiada komentarze twórców gier, zaś inne – tylko opisy bez wskazania autora. Domyślam się, że napisał je autor wstępu do działu o polskich grach, Bartłomiej „V0yager” Dramczyk, ale nie jest to napisane wprost.
Nie odnotowałem za to absolutnie żadnych błędów ortograficznych, składniowych czy tłumaczeniowych. Krótko pisząc: obcowanie z Nieoficjalnym kompendium jest czystą przyjemnością. Publikację tę można też czytać na wyrywki, a w nawigacji po książce pomaga sensowny spis treści, gdzie opisy gier posortowane są nie według kolejności występowania, lecz alfabetycznie, co znacząco ułatwia znalezienie konkretnego tytułu.

Gamebook ponownie pokazał klasę. Commodore Amiga: Nieoficjalne kompendium to prawdziwa gratka zarówno dla fanów „Przyjaciółki”, jak i tych, którzy jedynie czytali o niej w artykułach poświęconych grom i sprzętom retro. Gdyby ktoś zapytał mnie, co to znaczy „komputer z duszą”, w ramach odpowiedzi odesłałbym go właśnie do tej książki. Polecam gorąco!















