Assassin's Creed Black Flag Resynced - Oficjalny Artbook

Assassin’s Creed Black Flag Resynced. Oficjalny artbook – recenzja książki

Stare porzekadło mówi, że nie należy oceniać jakiejkolwiek książki (a tym bardziej artbooka) wyłącznie po okładce. Jest to jednak trudne, gdy w ręce czytelnika wpada oficjalny artbook Assassin’s Creed Black Flag Resynced. Pierwsze wrażenie definiuje całą późniejszą lekturę, a że jest to bardzo pozytywne pierwsze wrażenie, oczekiwać powinniśmy kolejnych atrakcji. Na szczęście dostajemy je z ogromną nawiązką.


Karaiby na każdą kieszeń


Powrót do realiów Złotej Ery Piractwa, który zaoferował graczom remake z 2026 roku, wręcz domagał się odpowiedniego uhonorowania jakąś piękną publikacją. Wydawnictwo Gamebook po raz kolejny udowodniło, że doskonale rozumie potrzeby kolekcjonerów i miłośników wirtualnych światów, dostarczając na rynek książkę, która od pierwszego kontaktu odznacza się najwyższą jakością. Co szczególnie warte podkreślenia, data premiery polskiego wydania nie odbiegała zbytnio od daty premiery wersji anglojęzycznej artbooka.

A jest to artbook naprawdę zacny i o dużych wymiarach (jeżeli mnie pamięć nie myli, 31 na 23 centymetry). Twarda oprawa daje gwarancję, że tom przetrwa lata intensywnego wertowania (w co nie wątpię, ponieważ przegląda się go z niekłamaną przyjemnością). Wnętrze jest równie imponujące – wydawca postawił na papier premium. Wysoka jakość druku sprawia, że kolory są niesamowicie piękne, żywe i wyraźne. Czerń płynnie przechodzi w głęboki granat w scenach podwodnych, nie tworząc zlewających się ze sobą plam, a złociste promienie karaibskiego słońca wręcz biją z ilustracji.

Assassin's Creed Black Flag Resynced. Oficjalny artbook
(źródło: Gamebook)

Jednym z chyba najbardziej fascynujących elementów tego artbooka jest bezpośrednie zestawienie klasyki z nowoczesnością. Ponieważ mamy do czynienia z materiałami z remake’u wydanego w 2026 roku, w niektórych miejscach zdecydowano się umieścić bezpośrednie porównania niektórych miejsc i renderów z oryginalnym Black Flagiem z 2013 roku. Oglądanie obok siebie dawnych modeli i ich odnowionych, niesamowicie szczegółowych projektów uzmysławia, jak gigantyczny postęp technologiczny dokonał się w branży gier wideo przez te wszystkie lata. Bardzo dokładnie widać, jak gęsta stała się roślinność, jak bogate w szczegóły stały się poszczególne miejscówki i o ile bardziej realistycznie wyglądają lokacje podwodne czy też samo oświetlenie.


Half of my heart is in Havana


Całość podzielona jest na sekcje omawiające różne aspekty graficzne produkcji: postaci, ekwipunku, większych miast i całego świata gry. Najbardziej zachwycają karaibskie pejzaże. Widoki dzikiej przyrody, gęstych, mrocznych dżungli z bujną florą i różnorodną fauną, czy wreszcie tętniące życiem osiemnastowieczne miasta – Hawana, Kingston i Nassau – prezentują się absolutnie zjawiskowo. Nie można zapomnieć o najważniejszym elemencie, czyli samych statkach i bitwach morskich. Podwodne głębiny pełne wraków, urokliwych jaskiń i drapieżnych rekinów, dzięki wysokiej jakości wydania, naprawdę cieszą oko. Mimo tego, że znamy te miejsca – czy to z oryginału czy już z samego remake’u – podziwia się je z zachwytem. Tak właśnie powinien wyglądać każdy artbook.

Assassin's Creed Black Flag Resynced. Oficjalny artbook
(źródło: Gamebook)

Nawiasem mówiąc, polska wersja została wykonana wzorowo. Nie stwierdziłem w trakcie lektury żadnych błędów językowych, literówek czy wpadek tłumaczeniowych. Terminologia użyta w książce pokrywa się z nazwami wykorzystanymi w grze. Widać wyraźnie, że zespół odpowiedzialny za polski przekład doskonale odrobił swoją pracę domową.

W artbooku dość oszczędnie potraktowano opisywanie samego procesu powstawania czy wdrażania zmian w stosunku do oryginału. Owszem, przy wielu grafikach znajdziemy krótkie komentarze twórców, którzy przybliżają nieco zamysł stojący za niektórymi projektami, ale nie jest to żadną miarą pełnoprawna kronika dokumentująca powstawanie każdego elementu gry od deski do deski. Nie jest to oczywiście jakikolwiek zarzut, w końcu mamy do czynienia z artbookiem. Krótkie opisy stanowią idealne tło dla dominującego obrazu, nie odwracając uwagi od ilustracji.


Powrót do przyszłości


Jest jednak minus, którego nie jestem w stanie pominąć. Mimo iż jest to element wysoce subiektywny, to jednak nierozerwalnie związany z Assassin’s Creed. Otóż… chodzi o wątek współczesny. Jak pewnie każdy dobrze wie – a jeśli nie wie, to spieszę z wyjaśnieniem – z remake’u usunięto wszystkie poziomy, których akcja działa się w 2013 roku. Nikt więc nie powinien oczekiwać, że w artbooku znajdą się grafiki koncepcyjne lokacji w Abstergo Entertainment. Rzecz w tym, że w Resynced zastąpiono te segmenty tak zwanymi „szczelinami Animusa”, które (bez spoilerów) potrafią wyglądać naprawdę widowiskowo. Szkoda, że w tak obszernej książce nie znalazło się miejsce, nawet symboliczne, na to, żeby pokazać proces ich powstawania. Jestem świadom, że nie każdemu te sekwencje odpowiadają i nie każdego będą one obchodzić, więc na ich brak w artbooku machną ręką. Nie da się jednak ukryć, że mimo wszystko jest to istotna część uniwersum Assassin’s Creed i jej marginalizowanie wydaje mi się nieco chybionym pomysłem.

Assassin's Creed Black Flag Resynced. Oficjalny artbook
(źródło: Gamebook)

Tak czy owak, pomimo drobnego braku w postaci pominięcia szczelin Animusa, w ogólnym rozrachunku bardzo mocno polecam tę publikację. Gamebook naprawdę stanął na wysokości zadania – polscy czytelnicy otrzymują przepiękne i bogate wydanie oficjalnego artbooka, który zachwyca jakością wykonania. Polecam każdemu – nie tylko fanom serii – zaznajomienie się z tą pozycją. Grzechem byłoby nie mieć jej na swojej półce. Mimo tego, że to w gruncie rzeczy album pełen grafik, każdy będzie go z niekłamaną przyjemnością przeglądać więcej niż raz, mając możliwość podziwiania całej masy szczegółów, na które podczas zwykłej rozgrywki można by nie zwrócić uwagi. Warto!



 

Gamebook

KSIĄŻKA DO RECENZJI DOSTARCZONA PRZEZ WYDAWNICTWO GAMEBOOK

DZIĘKUJEMY ZA WSPARCIE!