Retro-Cross: 20-lecie Another Code: Two Memories

Minęło 20 lat od wydania Another Code: Two Memories na Nintendo DS – nietuzinkowej pozycji na wyjątkową platformę w branży gier wideo. Bez zbędnych ceregieli, zapraszam was do podróży pełnej wspomnień, nostalgii i growego eskapizmu.


Gdy ujrzałem pierwszy trailer ukazujący Another Code, wówczas znany po prostu pod nazwą Another, wręcz nie mogłem się doczekać, aby dorwać przenośniaka oraz tenże tytuł. W przeciwieństwie do Wielkiego N, które początkowo z DS-a próbowało zrobić bezpieczny filar, bez zbędnego ryzyka oferując na start… Super Mario 64 DS, tak Two Memories z miejsca wyróżniał się na tle innych pozycji.

Tytuł można najprościej opisać jako nowoczesna (wówczas) przygodówka 3D z elementami puzzli/zagadek niczym w serii Syberia (obecnie bardziej można to nazwać grą w stylu mystery novel), w której główną bohaterką jest 13-letnia Ashley Mizuki Robbins. Dziewczyna na kilka dni przed swoimi czternastymi urodzinami otrzymuje paczkę od swojego rzekomo nieżyjącego od jedenastu lat ojca. W paczce, oprócz kartki urodzinowej, znajduje specjalne urządzenie o nazwie DAS (Dual Another System), łudząco podobne do oryginalnego DS-ika. Ustrojstwo to korzysta z danych biometrycznych (w tym wypadku opisujących Ashley), dzięki czeAnother Code: Two Memoriesmu jedyną osobą mogącą korzystać z tego fikcyjnego Dual Screena jest nasza urocza bohaterka. Z wiadomości odczytanej z konsoli dowiadujemy się, że Richard, ojciec dziewczyny, tak naprawdę żył przez te wszystkie lata na wyspie Blood Edward (znajdującej się niedaleko wybrzeży stanu Waszyngton) i zaprasza córkę, aby nadrobić te wszystkie stracone lata. Niestety gdy Ashley dociera ze swoją ciotką Jessicą (siostrą Richarda) na wyspę, ten się jednak nie pojawia… Jessica, próbując rozładować nerwową atmosferę, postanawia poszukać swojego brata, jednak i ona przepada bez śladu. W tym momencie gracz wraz z Ashley próbują rozwikłać zagadkę zaginięcia swojej cioci, odnaleźć ojca, który z jakiegoś powodu przez te 11 lat wybrał życie pustelnika, oraz znaleźć odpowiedź na pytanie: „dlaczego powraca do niej to jedno wspomnienie o matce?”.

Tytuł opiera się na dwóch perspektywach. Jeden ekran prezentuje świat w 3D z widoku „nad głową bohaterki”, drugi z kolei wyświetla nam teren, który widzi Ashley, co w rzeczywistości najbardziej przypomina kadry z gry Myst. Pomagając więc dziewczynie przemierzać świat, napotykamy na różnego rodzaju przeszkody lub zagadki, które jesteśmy w stanie przejść, wykorzystując możliwości konsoli oraz samego urządzenia DAS. Łamigłówki może nie są czymś zupełnie nowym, bardziej opierają się na urzeczywistnieniu ich w danym miejscu. Naprawa uszkodzonych dźwigni/kołowrotków, wykorzystywanie przedmiotów, na przykład drucianej szczotki do usunięcia rdzy z tablicy, czy łączenie zniszczonych elementów w jedną całość, to podstawa z jaką przyjdzie nam się mierzyć. Dzięki DAS, który może robić zdjęcia, jesteśmy w stanie tworzyć swojego rodzaju odbitki, aby dopasować elementy pewnych układanek. Mało tego, mikrofon jest często nieodłączną częścią całej zabawy i nieraz przyjdzie nam w niego dmuchać.

Szczytem fantazji był pomysł na wykorzystanie samej budowy konsoli. Sprzęt posiada dwa ekrany i budowę puderniczki, więc i tutaj twórcy wpadli na pomysł, żeby przy częściowym złożeniu konsoli zobaczyć odbicia dwóch ekranów pokrywających się ze sobą, które będą nam w stanie zdradzić lokację ukrytego obiektu. Zastosowanie dwóch wyświetlaczy jest regularnie wykorzystywane w celu prezentacji obiektów na różnych kondygnacjach, co jest mega praktyczne, a i niejedna zagadka będzie rozwiązywana na dwóch ekranach jednocześnie. Rozgryzanie łamigłówek sprawiało mi mnóstwo frajdy zarówno za pierwszym razem, jak i po wielu latach. Twórcom nie zależało na tym, aby puzzle były jak najbardziej skomplikowane, tylko aby nawet nastoletnia część growego społeczeństwa była w stanie załapać, o co chodzi, bez szukania pomocy w internecie. To jest sztuka sama w sobie. Coś, czego, moim zdaniem brakuje właśnie w grach od studia Cyan, czyli seriach Myst i Riven, gdzie w żaden sposób nie jest nam nic tłumaczone. Samemu trzeba sobie wszystko zapisywać i wyjaśniać, testując każdą dźwignię i wszelakie pokrętła metodą prób i błędów ze względu na całkowity brak reguł czy zasad związanych z tym, co robimy na ekranie. Inaczej po kilkunastu minutach możemy być w ciemnej dziurze. Dlatego uważam, że studio Cing wykonało kawał świetnej roboty. Dzięki precyzji dotykowego ekranu i dodatkowym bajerom sprzętu, wszelkiej maści gry point & click (i nie tylko) zyskały na jakości, w tym na lepszej interakcji pomiędzy graczem a samą grą.

Another Code: Two Memories [1] Another Code: Two Memories [2]

 

 

 

 

 

 

 

 

Nieodłączną częścią tejże pozycji jest dla mnie muzyka. Buduje ona mieszankę melancholii i nostalgii, ale zarazem idealnie wkomponowuje się w dane momenty gry, tak aby uprzyjemnić nam całą przygodę bez niepotrzebnego odciągania nas od samej rozgrywki. Choć muszę przyznać, że są utwory, przez które specjalnie przystawałem w grze, aby ich posłuchać. Nawet po dwudziestu latach soundtrack Another Code: Two Memories (z jej drugą odsłoną na czele) stale towarzyszy mi w życiu, zwłaszcza gdy chcę się wyciszyć przed snem albo pozbierać myśli.

Wracając do samej gry… Przemierzając wyspę, przyjdzie nam odkryć jej wiele sekretów, a przede wszystkim tragiczny koniec rodu Edwardów, który przez kilka generacji zamieszkiwał ten odosobniony kawałek ziemi (poznamy też pewnego eterycznego koleżkę). Sam aspekt wizualny to jeden z najjaśniejszych punktów tejże pozycji. Lokacje są zróżnicowane oraz urokliwe. Podobnie jak przy łamigłówkach, tutaj wszystko ma swoje miejsce i nawet przy lekkim backtrackingu nie sposób się zgubić.

W zależności od znajomości języka obcego, w którym będziemy ogrywać tytuł, przejście pierwszej odsłony Another Code nie powinno zająć dłużej niż 5-6 godzin. Tak więc, gra w żaden sposób nie należy do długich, ale posiada dwa zakończenia: dobre lub złe w zależności od tego, czy uda nam się pomóc pewnej postaci, czy też nie. Z drugiej strony świetnie zaprojektowane zagadki, ciekawa historia oraz bardzo ludzkie, sympatyczne postacie sprawiają, że chce się powrócić do tego świata. To trochę tak, jakbyśmy nie widzieli się ze starym znajomym przez jakiś czas. Ta tęsknota i chęć ponownego zobaczenia się tylko rośnie w siłę i nie jest ważne, że u niego jest wszystko po staremu. To uczucie, ta więź i wspomnienia o tych wszystkich wspólnych wyprawach są tutaj najważniejsze.

Another Code: Two Memories [3] Another Code: Two Memories [4]

 

 

 

 

 

 

 

 

Sama scenarzystka gry, Rika Suzuki, dawała jasno do zrozumienia, że chciała, aby ten tytuł był taką namiastką tego, że w życiu zdarzają się dni kompletnie niezapowiadające, że przeżyjesz coś niezwykłego, ale w ciągu zaledwie paru godzin doświadczamy niesamowitych przygód, które będziemy regularnie wspominać do końca naszych dni. Sam motyw przewodni gry kręci się wokół psychologii poznawczej oraz neuronauki, ale najprościej można by rzec, że tematyka dotyczy wspomnień, które zaczynamy zbierać najczęściej od trzeciego roku życia. Fabuła opowiada też o tym, jak różne wydarzenia mogą sprawić, że pewne wspomnienia ulegają przekłamaniu lub też, w zależności od sytuacji, nasz mózg będzie próbował wyprzeć pewne doświadczenia, aby psychika mogła sobie poradzić z ich skutkami. To bardzo ciekawe tematy, które nie zostały do końca zgłębione i, tak jak w przypadku tejże gry, pozostawiają pewne pole do popisu, co studio Cing wykorzystało wręcz wzorowo.

Dla przykładu, gameplay został podzielony na rozdziały, gdzie w różnych momentach Ashley, zadając sobie pytania, czego była świadkiem i co w danym momencie musiała zrobić, niejako zadaje pytania graczom, aby sprawdzić, czy brał czynny udział w wydarzeniach. Nie ma tutaj żadnej kary dla gracza, jeżeli wybierze złą odpowiedź, no może poza frustracją bohaterki, która wyładuje się na graczu po kilku złych wyborach.

Deweloperzy starają się raczej nawiązywać do psychologii poznawczej i działania pamięci krótkotrwałej, długotrwałej, a nawet deklaratywnej czy proceduralnej (wszystko zależy od nas samych i od tego, jak długie sesje przy tymże tytule spędzimy). Dla przykładu, nasza bohaterka nie weźmie do torby każdego przedmiotu, na który wskażemy, nawet jeżeli domyślamy się, że w niedługim czasie może się przydać. Musimy wskazać Ashley i sobie samemu obiekt lub miejsce, gdzie dany przedmiot wykorzystamy, ale jako że gra nie posiada żadnej mapy, sami musimy pamiętać, gdzie znajdziemy potrzebną nam rzecz. Tak czy siak, deweloperzy próbują zwrócić naszą uwagę na tego typu detale, na przykład zmieniając kolor tekstu w czasie rozmów czy opisów. W dobie dzisiejszych uproszczonych do bólu pozycji, gdzie użytkownik jest z góry karmiony ułatwieniami, tak aby nie trzeba było jakkolwiek wysilić mózgu, to może dla niektórych osób okazać się tytułem bardziej wymagającym niż seria Souls od FromSoftware.

Another Code: Two Memories Another Code: Two Memories

 

 

 

 

 

 

 

 

Wracając do motywu przygody, to właśnie tym jest dla mnie ta gra. To eskapizm w najczystszej postaci. Moja wirtualna wakacyjna podróż, do której uwielbiam regularnie wracać, tym bardziej, że zawsze dodawała mi otuchy w gorszych chwilach w moim życiu prywatnym, jednocześnie potęgowała te pozytywne uczucia, jakimi w danym momencie swego marnego żywota emanowałem. Może to zasługa tego, że miałem okazję poznać markę, gdy byłem w wieku zbliżonym do Ashley, co pozwoliło mi łatwiej zżyć się z bohaterką? Bardzo możliwe…

Co ciekawe, tytuł ten doczekał się dwóch nazw. W Europie i Japonii funkcjonuje pod nazwą Another Code: Two Memories. Z kolei w Stanach pozycję tę znajdziecie jako Trace Memory z okładką nawiązującą bardziej do tematu psychologicznego thrillera aniżeli pseudoprzygodówki point & click.Another Code: Two Memories - Trace Memory Mało tego, nie tylko okładką i tytułem różnią się te wydania, bowiem Amerykanie, jak to zwykle bywa, uznali, że europejskie tłumaczenie nie brzmi, tak, jakby miejscem akcji były Stany Zjednoczone. Z powodu zmian w tłumaczeniu raz, że gra ma inny odbiór, dwa – sama Ashley prezentuje sobą charakter zgoła odmienny aniżeli ten w wydaniu europejskim czy japońskim. Dziewczyna jest bardziej uparta i zuchwała, ale też częściej kwestionuje to, co w danej chwili doświadcza, gdzie w oryginale emanuje większym opanowaniem i szybszą akceptacją sytuacji, których jest świadkiem. Wersja amerykańska też ma troszeczkę uproszczone słownictwo w celu łatwiejszego pojęcia całej historii. Oficjalnie to europejska edycja jest wierna oryginałowi, ale podoba mi się to, że Nintendo of America próbowało nadać grze i postaciom bardziej lokalnego stylu. W ten sposób powstał pretekst do przejścia gry w dwóch różnych wydaniach.

Tym bardziej cieszę się, że choć studio Cing nie istnieje już od blisko czternastu lat, prawa do marki przejęło Nintendo i w styczniu 2024 r., we współpracy z Arc System Works, wydano pełnoprawny i stworzony od zera remake obu części z Ashley w roli głównej na Nintendo Switch. Taisuke Kanasaki, ojciec serii oraz oryginalny dyrektor odpowiadający za projekty (który jednocześnie był character designerem), również sprawował pieczę nad wydaniem na „pstryka”.

Jest też kilka ciekawostek, które udało mi się znaleźć na temat gry: 

  • Akcja gry rozgrywa się w 2005 roku, w dniu poprzedzającym urodziny, które przypadają na datę wpisaną w konsoli Nintendo DS. Ashley i gracz obchodzą urodziny tego samego dnia, prawdopodobnie po to, aby gracze poczuli się bardziej związani emocjonalnie z bohaterką. Jednak poza tym akcja Two Memories rozgrywa się 24 lutego 2005 roku. Innym przykładem tego, jak Another Code sprawia, że gracz czuje się jak Ashley, jest moment, w którym tytuł prosi o zeskanowanie odcisku palca na początku gry.Another Code: Two Memories
  • Oficjalna strona Trace Memory została stworzona jako eksploracyjna wersja sypialni Ashley. Muzyka miała być tą samą, którą słychać w początkowej fazie gry (przed dotarciem do ekranu tytułowego). Użytkownicy mogli klikać i badać obiekty, dowiadując się więcej o fabule gry. Jednym z przedmiotów był pamiętnik, w którym można było się dowiedzieć, że Jessica nalegała na zorganizowanie tradycyjnego przyjęcia urodzinowego dla Ashley, ale dziewczyna opowiedziała się za tym, aby jej urodziny były faktycznie jej urodzinami. Znajdował się tam również uproszczony, dziecinny szkic smutnej dziewczynki płaczącej pod stołem, najwyraźniej narysowany przez młodą Ashley. Strona jest jednak niedostępna i ma niedziałające funkcje, mimo że została zarchiwizowana.
  • Po dwukrotnym ukończeniu gry (pod warunkiem, że mamy dwa osobne save’y), pojawia się specjalny komunikat. Aby go odczytać, należy przechylić DS-a na tyle, aby górny ekran odbijał się w dolnym, a komunikat brzmi: „TOYOUOF16YEARS”. To zapowiedź kontynuacji wydanej w 2009 roku na Nintendo Wii.

Another Code w żaden sposób nie jest rewolucyjne, ale zapewniam, że spędzicie przyjemnie te kilka, kilkanaście godzin (w zależności czy sięgniecie po drugą odsłonę cyklu), mając ochotę na więcej. Tym bardziej warto spróbować sięgnąć po oryginał, a potem po remake, aby zobaczyć różnice pomiędzy wersjami. Ilość włożonej w to pasji i serca przez oryginalnego twórcę widać na każdym kroku, nawet po tych dwóch dekadach. Polecam też od czasu do czasu śledzić w internecie profile społecznościowe Pana KAnother Code: Two Memoriesanasakiego, ponieważ lubi dzielić się z fanami nowymi rysunkami, na przykład z dorosłą Ashley lub starszym bohaterem drugiej nieukończonej serii na DS-a (Hotel Dusk: Room 215 oraz Last Window: The Secret of Cape West – dostępne jedynie w Europie i Kraju Kwitnącej Wiśni), czyli byłym detektywem Kyle’em Hyde’em. Kto wie, może tak jak w moim wypadku, Another Code: Two Memories pozostanie w waszym życiu czymś więcej niż tylko krótkim wspomnieniem?