Cat Quest | Recenzja | Cross-Play | Gomlin

Cat Quest

To co mi się podoba w grach, to nieograniczone możliwości kreowania świata, różnych stworów, zwierząt, a następnie połączenie tego wszystkiego z jakimś konkretnym gatunkiem (a czasem nawet kilkoma) i stworzenie jednej spójnej całości – gry, która mimo swojej infantylności ma sens i jest całkiem grywalna! Bo przyznajcie szczerze, ile znacie gier, które w każdym calu poświęcone są waszym domowym pociechom? Dziś bierzemy na tapet tytuł godny polecenia wszystkim amatorom miauczących i mruczących zwierzaków.


Przyznam szczerze, że gdy zostałem namówiony na wypróbowanie kociej przygody, miałem mieszane uczucia. Czy gra o małym słodkim kotku w kocim świecie, pomyślana jako rpg, ma jakikolwiek sens i może wciągnąć na dłużej? Ponieważ sam jestem miłośnikiem kocich ocieraczy (wszak maskotką Crossa jest nie kto inny jak Nynek – koci król!), bez dłuższego zastanowienia przystąpiłem do zainstalowania gry na Pstryku. I to Nintendo Switch właśnie wydaje się być najlepszym domem dla tego tytułu, gdyż mamy tu do czynienia z małym indykiem na kilka posiedzeń, który najlepiej ogrywać jako krótkie partyjki, ale o tym później.

RPG, ale nie do końca

Cat Quest | Recenzja | Cross-Play | Gomlin Cat Quest, to gra z gatunku RPG, chociaż muszę przyznać, że wrzucenie go do kociego worka z napisem „pełnoprawne RPG”, będzie zdecydowanie na wyrost. Jako fan gatunku (zwłaszcza japońskiej części RPG’owego tortu), rzadko kiedy spotykam się z tak prostym systemem gry, jak również praktycznie zerowym wkładem w rozwój postaci. W CQ w zasadzie wszystko robi się samo, a naszym zadaniem jest po prostu w kółko wykonywanie tych samych czynności – atak bronią, unik (na myśl przychodzą mi setki godzin turlania się w Diablo 3!) oraz magiczne kocie sztuczki, czyli magia (czarów mamy niestety tylko kilka).

A jak wygląda ten niezbyt skomplikowany system? Dzierżony przez nas ekwipunek jest powtarzalny i ograniczony, brak tu różnorodności, a wyższe statystyki są zależne od poziomu naszych łupów. Mówiąc krótko, co jakiś czas level naszej broni, czapki czy innego odzienia wzrasta, podwyższając nasze statystyki – nie mamy tutaj na nic wpływu – dostajemy np. ten sam miecz, który podwyższa nam jego poziom. Oprócz tego zbieramy dwa elementy: jednym z nich są punkty doświadczenia, które rzecz jasna podnoszą nam poziom naszego mruczącego herosa, drugim zaś, cenna mamona na kocimiętkę, whiskasa i inną kocią karmę, a którą to, z bólem serca oddajemy za wykupywanie nowych czarów (ich wzmacnianie) lub skrzynek, z których losujemy różne fanty ekwipunku.

Cat Quest | Recenzja | Cross-Play | Gomlin Zarówno doświadczenie jak i złote dukaty w postaci różowych, i złotych kulek znajdziemy zarówno na mapie świata, w odwiedzanych lokacjach oraz jako nagroda za zabitych przeciwników. O ile zbieranie tego, co wyleci z wrogów ma głębszy sens (zwłaszcza z mocniejszych patafianów), tak zbieranie tego co luzem leży prawie wszędzie w ilościach sztuk „1”, „2” , kompletnie mija się z celem i ma na celu chyba zrobienia z gracza durnia.

Jeżeli chodzi o przeciwników, developerzy nie popisali się niestety przy ich kreowaniu. Ci są powtarzalni, mają ograniczoną pulę ataków, które są wymieszane w zależności od gadziny jaką spotkamy na drodze. Co gorsza używają tych samych czarów co my…zaraz, a może to my używamy tych samych czarów co oni? Noż w kocią mordę! Tak czy siak w całej grze „różnorodność” leży i kwicz… miauczy z bólu. Swoją drogą, atakujące nas potwory kotami nie są, a to ci niespodzianka!

Cat Quest | Recenzja | Cross-Play | Gomlin Powrócę jeszcze do kwestii o której wspomniałem na początku, a mianowicie chodzi o krótkie partyjki. O ile sama rozgrywka w Cat Quest jest przyjemna, dość odprężająca – odmóżdżająca bym wręcz powiedział – tak po partyjce trwającej dłużej niż godzina wszystko zaczyna się ulatniać. Gra mimo swojego uroku i prostoty sprawiającej początkową przyjemność zaczyna męczyć. Ciągłe wykonywanie tych samych czynności staje się nużące. Aby do rozgrywki nie wkradła się niszcząca jej odbiór monotonia, zalecam krótsze posiedzenia z tytułem, najlepiej jako przerwa lub odskocznia od czegoś większego.

Ale o co tu chodzi, miauuu!

Zdaję sobie sprawę, jak dziwnie wygląda opis fabuły w samym środku recenzji, ale prawda jest taka, że nie było i nie ma za bardzo o czym pisać. Gra zaczyna się dość prosto – Nasz Koci Heros wraz ze swoją kocią siostrą pływa sobie łódką, gdzieś po wodach szerokich i głębokich. Zapewne chciał złowić jakąś smakowitą rybkę, aż tu nagle pojawia się „ten zły i potężny”, porywa naszą sister i tyle.

Cat Quest | Recenzja | Cross-Play | Gomlin

Lądujemy na kociej wyspie, pełnej kocich sierściuchów i naszą główna kocią misją staje się odnalezienie i ocalenie kociej siostrzyczki. Nagle, wręcz znikąd przewodnikiem kociej mordki okazuje się koci (bo jaki inny) duszek w kształcie ducha Boo z Super Mario, z tą różnicą, że ma bardziej kociasty pyszczol. Z racji tego, że nasz pupil to cienki bolek jest, musimy najpierw nabrać krzepy. Przemierzamy całą miauczącą wysepkę, spędzając przy tym czas przy kocim pierdu pierdu (warto jest czytać questy poboczne, bo posiadają często naprawdę fajne i żartobliwe wstawki – wszystko okraszone mruczącym bełkotem), wypełniamy zlecenia (czyli nieustannie idziemy i zabijamy to, co nam pokazuje strzałka zadania) i rośniemy w siłę. I tak przez ok 6-7 godzin, po których będziemy mieli wypasiony sprzęt, nauczymy się latać (na miotle!) i będziemy w stanie iść rozdrapać na amen siły zła. Swoją drogą, na samym końcu zostaniemy uraczeni miłym twistem fabularnym, jednak nie oczekujcie, że będzicie rozpamiętywać go przez kolejne dni.

Słodka, Infantylna, Nieróżnorodna. Prosta i nie dla każdego

Na siłę można jeszcze wymienić wiele przymiotników opisujących tą kocią przygodę, ale po co? Tych kilka mówi wyjątkowo dużo. Cat Quest to gra słodka – graficznie to indyczek, który może przypaść do gustu zarówno najmłodszym odbiorcom, jak i graczom, którym przejadły się zaawansowane graficznie tytuły AAA. Tytuł jest przyjemny w odbiorze, zwłaszcza jeżeli lubimy mruczydełka. Pozycja swobodna, odprężająca i relaksująca – w sam raz na krótkie wieczorne posiedzenia, nawet po ciężkim, męczącym dniu. Infantylność gry jest czasami wręcz porażająca i mam wrażenie, że wynika ona trochę z lenistwa twórców i pójścia na łatwiznę. Z jednej strony mamy koci świat, kocich bohaterów, kocie żarty – no jest tu tak słodko, że aż do przesady. Obawiam się, że znajdą się osoby, które mimo kocich miłostek to odrzuci.

Cat Quest | Recenzja | Cross-Play | Gomlin Niestety, mimo, że tytuł przypadł mi do gustu w wielu aspektach, to taka jazda po linii najmniejszego oporu przez twórców woła o pomstę do nieba. RPG, któremu praktycznie brak systemu walki, rozwoju postaci, czy różnorodności w jakiejkolwiek części rozgrywki. Powtarzalność wrogów, mała pula czarów, bezsensowne rozwiązania typu rozmieszczania zbędnego doświadczenia czy kasy, co praktycznie nic nie daje, całkowita nieczytelność mapy po oddaleniu (nie wiadomo gdzie pominęliśmy jakieś zadanie poboczne), no i muzyka, która po dłuższym słuchaniu, aż się prosi o zmianę płyty – nie żebym czepiał się samej aranżacji utworów (ta pasuje do kociego świata fantasy), no ale nie zapętlone dwa, trzy utwory na całą grę. Litości!

Dla kogo jest Cat Quest? Na pewno dla osób, którym gatunek RPG jest zupełnie obcy, może być ciekawym „pierwszym wprowadzeniem” w nowy rodzaj gry, przed wskoczeniem w głębszą wodę. Dla kogoś, kto chce się odprężyć przy niewymagającym tytule. Dla młodszych odbiorców – być może właśnie ze względu na prostotę i przystępność tytułu (szkoda, że brak polskiej lokalizacji), oraz oczywiście dla wszystkich miłośników swoich mrrrruczących pupili!

W mojej ocenie – “Można Sprawdzić”, gra dla każdego. Aha, małe mrugnięcie o jedno kocie oczko w górę, dla tych co nie wyobrażają sobie życia bez miauczących skubańców! Jakby to powiedział nasz kumpel Grif – Kły i Pazury niech będą z Wami!
PS.

Nynek i tak zarekomenduje tytuł
Cat Quest | Recenzja | Cross-Play | Gomlin
Cat Quest | Recenzja | Cross-Play | Gomlin

5 6 votes
Oceń Wpis
Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Majkun

Gra o tematyce kotów = must have do zagrania. Meow!

Miau to fakt!

2
0
Napisz co myślisz, zostaw komentarz.x