„Verho to nasz największy tytuł” – wywiad z Kasur Games

Kasur Games powróciło na CD-Action Expo, tym razem z enigmatycznym dungeon crawlerem wystylizowanym na grę z epoki pierwszego PlayStation i była to bodaj najbardziej tajemnicza oraz obiecująca gra niezależna na festiwalu. O inspiracjach, szczegółach i popularności Verho – Curse of Faces opowiada Tomasz Rusak, założyciel i CEO Kasur Games.


May_Day: Na poprzednim CD-Action Expo prezentowałeś, razem z innymi członkami zespołu, uroczą, kolorową, arcade’ową strzelankę BattleTanks. W tym roku przyjechaliście z mrocznym i ponurym Verho – Curse of Faces, które przywodzi na myśl, jak zresztą piszecie na karcie Steam gry, King’s Field autorstwa FromSoftware, a nawet trochę Arx Fatalis od Arcane Studios. Jak Verho zaczął swój „żywot”?

CD-Action Expo 2025, Kasur Games, Tomasz Rusak
Tomasz Rusak (fot. Cross-Play)

Tomasz Rusak: To jest bardzo ciekawa historia. Tak jak wspomniałeś, rok temu prezentowaliśmy BattleTanks – Animal Wars. Jest teraz dostępna na Steamie i mogę też zdradzić – jesteś pierwszą osobą, której to oficjalnie powiemy – BattleTanks zmierza na Switcha. Mieliśmy cichą nadzieję, że damy radę wyrobić się na tegoroczne Expo, ale nie udało się, ponieważ Nintendo dało nam informację zwrotną, że musimy poprawić parę rzeczy. A więc BattleTanks zmierza na Switcha i jesteście pierwszym medium, któremu to mówimy…

Dziękuję!

…Wracając do Verho: zbliżaliśmy się do końca „projektu czołgi” w zeszłym roku. Sebastian (Solczak – dop. red.), który był głównym deweloperem BattleTanks, w międzyczasie zaczął pracować nad swoją grą, która później stała się Verho. Pokazał nam ją i stwierdziliśmy, że jest ona na tyle fajna, że po BattleTanks „chwycimy” ją na sto procent. I w zasadzie to jest początek istnienia tej gry. Sebastian jest ogromnym fanatykiem Gothica, na ostatnim CD-Action Expo miał awarię okularów po wizycie w Wiosce Gothic (była tam arena, w której można było pojedynkować się na miecze i maczugi – dop. red.). Właśnie on jest głównym pomysłodawcą Verho, pisze całą fabułę i jest głównym deweloperem. I to właśnie stąd wzięła się ta gra.

Czyli, można powiedzieć, między innymi z wielkiej miłości do Gothica.

Tak, między innymi. Oczywiście, tak jak wspomniałeś, jest też seria King’s Field. Darzymy wielką nostalgią gry retro. W sumie BattleTanks też bardzo mocno nawiązuje do starych gier, na przykład z Pegasusa.

I to też jest spory plus. Przy okazji, nie mogę nie pogratulować uczestnica w BIG Fall Showcase.

Bardzo dziękujemy! Dwa tygodnie temu (przed CDA Expo 2025, które odbyło się na początku września – dop. red.) wróciliśmy z Gamescomu, gdzie też prezentowaliśmy Verho. Po pierwsze, mogliśmy pokazać grę szerszej publice, a po drugie – nigdy nie byliśmy na takim evencie. Dla nas było to ogromne przeżycie, bo teraz jest to największe growe wydarzenie na świecie. Było tam kilkaset „indyków”, przekrój gier był naprawdę przeogromny. Ludzka kreatywność nie zna granic, inni uczestnicy byli fantastyczni – generalnie bardzo, bardzo polecam. Z kolei BIG Fall Showcase jest kolejnym wydarzeniem, które nas prowadzi do ostatecznego wydania Verho.

Nie da się ukryć, że jest to pewien kamień milowy.

Dokładnie. W związku z tym, że zbliżamy się do release’u, będziemy publikować coraz więcej informacji na temat gry.

Przed wami dosyć intensywny okres.

Premierę gry planujemy na końcówkę tego roku (10 listopada – dop. red.), będziemy ją też pokazywać na październikowym Steam Next Fest. Zapraszamy do sprawdzenia dema!

CD-Action Expo 2025, Kasur Games, Verho - Curse of Faces
Verho – Curse of Faces

A że tak spytam, jeśli chodzi o różne style graficzne, takie jak na przykład pixel art czy cel-shading, jak ciężko jest zrobić grafikę w stylu Verho, czyli nawiązującą do stylistyki PSX-a? Jest to łatwe czy trudne?

Tu trzeba by było porozmawiać z Sebastianem. Może się wydawać, że to prosta grafika, więc robi się ją łatwo – nie jest przecież realistyczna. Nic bardziej mylnego. Pierwszych, dajmy na to, kilka plansz można zrobić w jednym stylu, ale dość ciężko jest potem utrzymać go przez resztę gry. Trzeba się pilnować, by nie wyjść poza ramy tego stylu – używanie jakichś tam shaderów bardzo kusi. Dodatkowo w Verho mamy opcjonalny filtr retro, który delikatnie podkreśla styl gry. Czy taki kierunek artystyczny jest trudny? Powiedziałbym, że to zależy. Na pewno ciężko jest zachować jego spójność na przestrzeni gry, w sumie to jest chyba najtrudniejsze. Zrobienie realistycznej grafiki też może być proste, bo istnieje bardzo wiele narzędzi, które pomagają ją uzyskać, ale jeśli ten sam styl nie będzie obecny w całej grze, będzie to wyglądało bardzo źle. Wydaje nam się, że w naszym Verho ten styl graficzny stoi na wysokim poziomie na przestrzeni całego doświadczenia. I gracze podkreślają, że jest to bardzo fajne.

CD-Action Expo 2025, Kasur Games, Verho - Curse of Faces
Verho – Curse of Faces

Najważniejsze, że się podoba graczom, mimo że, jak mówisz, łatwo nie jest. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale Verho ma sporo więcej głębi niż BattleTanks. Na jakie wyzwania napotkaliście w trakcie robienia gry, w której jest wiele zazębiających się ze sobą systemów? Nie mówię, że BattleTanks ich nie ma, ale po Verho widać to dużo bardziej, co pewnie przekłada się na większą popularność gry na Steamie, gdzie odbiorcy lubią gry głębokie, w których systemy mają systemy i tak dalej.

To jest bardzo ciekawe, bo patrząc z zewnątrz, te dwie gry są kompletnie różne od siebie. Z racji tego, że jesteśmy totalnie niezależni, możemy robić, co chcemy i ta różnorodność nam nie przeszkadza, aczkolwiek Verho jest naszym największym tytułem z wielu powodów. Oprócz fabuły, klimatu czy stylu graficznego, mamy też fantastyczną muzykę – jeśli postanowicie wypróbować demo, przede wszystkim grajcie ze słuchawkami na uszach. Mamy autorską muzykę i, co istotne, nie używamy sztucznej inteligencji w żadnej formie. „Czołgi” i Verho to są dwa kompletnie typy gier. Są podobne do siebie pod kątem długości gameplayu, ale są skierowane do różnych odbiorców. Ja bym tych gier nie porównywał. Bardzo lubię Verho właśnie ze względu na vibe, na fakt, że muzyka zmienia się wraz z lokacjami, co pomaga nam wczuć się w klimat. Gra potrafi też być trochę straszna, w końcu to dark fantasy. Jest to też swego rodzaju dungeon crawler – nie jest to roguelike, za którymi osobiście nie przepadam. Kiedy zginiemy, możemy dalej kontynuować podróż. Generalnie klimat Verho jest utrzymywany na fajnym poziomie – da się „wpaść” w tę grę i ciężko się od niej oderwać.

Chwyta i nie puszcza.

Dokładnie, coś w ten deseń. Jeśli już mam porównać te dwa tytuły, to jest właśnie coś, czego brakuje „Czołgom” – Verho jest mocno „catchy”. Jeśli już zaczniesz grać, będziesz chciał grać dalej. BattleTanks jest bardziej nastawione na co-opa i krótkie sesje.

(W tym momencie jedna z grających obok osób wstała od komputera z Verho, spędziwszy z grą pół godziny – dop. red.).

CD-Action Expo 2025, Kasur Games, Verho - Curse of Faces
Verho – Curse of Faces

Kiedy możemy spodziewać się premiery i na jakich platformach?

Dokładnej daty premiery jeszcze nie mogę zdradzić, mogę jedynie powiedzieć, że będzie to listopad lub grudzień tego roku. (w międzyczasie ogłoszono datę premiery – 10 listopada – dop. red.). Na początku wydamy grę na Steamie, a w pierwszym lub drugim kwartale przyszłego roku planujemy wypuścić grę na konsolach, standardowo: Switch, PlayStation i Xbox. Ponieważ jesteśmy małym studiem, mimo że wspiera nas CobraTekku Games, musimy to zrobić po kolei, gdyż nie mamy tak dużo czasu. Jesteśmy za małym zespołem, by wszystko zrobić na jutro.

Każdy port ma swoje wymagania…

Tak, poza tym nie można zacząć portu, nie mając skończonej gry.

To prawda. Myślę, że nasi czytelnicy zgodzą się co do faktu, że Verho zapowiada się naprawdę dobrze. Trzymam kciuki i bardzo dziękuję za rozmowę!


Verho – Curse of Faces możecie dodać do Listy Życzeń na stronie Steam gry.

Ten tekst należy do cyklu wywiadów z twórcami gier niezależnych, przeprowadzonych podczas CD-Action Expo 2025. Sprawdź pozostałe wywiady z serii: